
DMD – ta okrutna choroba chce odebrać nam synka❗️RATUJ!
Cel zbiórki: Terapia genowa oraz koszt przelotu i pobytu, leczenie, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
27 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Damy radę !wspiera już rok i 4 miesiące
- Żuk Osaczonywspiera już 10 miesięcy
- Olgawspiera już 10 miesięcy
Cel zbiórki: Terapia genowa oraz koszt przelotu i pobytu, leczenie, rehabilitacja
Aktualizacje
Dziś o pomoc prosi babcia Alana – babcia Mirka❗️Zobacz jej wzruszający apel i wesprzyj zbiórkę❗️
Jest drobną kobietą, niepozorną z ciałem zmęczonym latami ciężkiej pracy i rękami, na których czas zostawił swój ślad… W tym niewielkim ciele bije ogromne serce, które przez całe życie miało siłę, by pomagać innym.
Babcia Mirka.
Pracowała w domu pomocy. Każdego dnia stawała przy ludziach, którzy nie mogli już samodzielnie poradzić sobie z codziennością. Jej spracowane ręce podnosiły chorych, pomagały im wstać, wykonać czynności, które dla zdrowego człowieka są czymś naturalnym. Dźwigała tych, którzy sami nie potrafili już udźwignąć własnego ciała… Jej dłonie dawały pocieszenie. Były przy człowieku wtedy, gdy potrzebował bliskości, cierpliwości i zwykłej ludzkiej troski. Nie jeden człowiek znalazł w nich pomoc, bezpieczeństwo i odrobinę ulgi.
Przez lata dawała z siebie tyle ile mogła. Dziś jest na emeryturze. Jej ręce są zmęczone a ciało potrzebuje odpoczynku, za to serce wciąż nie pozwala jej się zatrzymać. Bo jest Alan – jej ukochany wnuk, mały człowiek – wielka miłość.
Alan choruje na DMD, chorobę, wobec której nawet największa miłość babci jest bezsilna… Kobieta, która przez całe życie pomagała innym dźwigać ich ciężary, dziś nie może sama udźwignąć ciężaru choroby własnego wnuka…
Chciałaby móc zrobić więcej, ale jest tylko „zwykłym” człowiekiem. Drobną kobietą, zmęczoną, zmartwioną z sercem, które każdego dnia próbuje znaleźć w sobie jeszcze odrobinę nadziei. I mimo wszystko nie przestaje walczyć dlatego, że kocha. Dziś to ona potrzebuje pomocnej dłoni, chciałaby poczuć, że nie musi dźwigać wszystkiego sama.
Dlatego zwracamy się do Was – ludzi, których być może nigdy nie spotka, do tych, którzy mają własne problemy, własne troski i własne życie. Nie prosimy o wielkie słowa tylko o realną pomoc, chociaż drobną wpłatę, udostępnienie, przekazanie tej historii dalej, żeby dotarła do kogoś, kto zechce stanąć obok Alana i jego bliskich.
Przeczytaj najnowsze informacje i wesprzyj naszą zbiórkę! Pomóż nam dalej walczyć o Alana❗️
To już ponad rok…
Ponad rok temu rozpoczęła się walka, której żaden rodzic nigdy nie chciałby toczyć.
Od tamtej chwili nie ma dnia, żebyśmy nie myśleli o jednym… jak uratować zdrowie naszego synka. Każdy poranek zaczyna się od tej samej nadziei a każdy wieczór kończy pytaniem, czy zrobiliśmy dziś wszystko, co było możliwe?Przez ten rok nauczyliśmy się żyć między strachem a nadzieją. Organizujemy wydarzenia, rozwozimy i odbieramy puszki, odbieramy telefony, piszemy kolejne posty, prosimy o pomoc. Czasem robimy to ze łzami w oczach i sercem, które ze zmęczenia chciałoby choć na chwilę odpocząć… ale nie możemy bo Alan nie ma czasu, żeby czekać.
Mija kolejny miesiąc a my wciąż patrzymy na licznik naszej zbiórki. Wciąż widzimy kwotę tak ogromną, że trudno uwierzyć, że zwykła rodzina może kiedykolwiek ją zebrać. Są dni, kiedy widok kosmicznej kwoty zbiórki odbiera siły, są też takie, kiedy właśnie dzięki Wam odzyskujemy je na nowo.
Jak mogliście zauważyć kwota na pasku naszej zbiórki uległa zmniejszeniu. Wiemy, że może to wywołać wiele pytań, dlatego chcemy to jak najlepiej wyjaśnić.

Nie chodzi o to, że terapia stała się tańsza... choć bardzo chcielibyśmy, żeby tak było. Przez ostatnie tygodnie byliśmy w kontakcie ze szpitalem w Dubaju, po rozmowach i analizie dostępnych możliwości zdecydowaliśmy się na tę samą terapię genową, jednak w ośrodku, który oferuje jej wykonanie w niższej cenie. W związku z tym Fundacja zaktualizowała kwotę naszej zbiórki zgodnie z nową wyceną leczenia.
Choć liczba na pasku będzie niższa, dla naszej rodziny to wciąż niewyobrażalna kwota. Nadal przekracza wszystko, co bylibyśmy w stanie zgromadzić sami.
Nie zmienia się to, o co walczymy. Alan nadal czeka na swoją szansę. Nadal potrzebuje terapii, która może odmienić jego życie. Nadal potrzebuje ludzi, którzy zechcą iść z nami jeszcze kawałek tej niezwykle trudnej drogi.
Minął już ponad rok – czas pełen nadziei, wzruszeń, bezsilności, lęku i nieustannej walki. Były chwile, kiedy wydawało nam się, że nie damy już rady zrobić ani jednego kroku, a jednak zawsze pojawiał się ktoś, kto podawał nam rękę.
Jedna wpłata. Jedno udostępnienie. Jedno dobre słowo.To właśnie z takich gestów zbudowaliście naszą siłę. Dlatego dziś prosimy tylko o jedno.
Nie odchodźcie. Nie pozwólcie, żeby zmiana liczby na pasku sprawiła, że ktoś pomyśli „oni już sobie poradzą”. Bo prawda jest zupełnie inna. My wciąż walczymy o to samo, o dzieciństwo naszego synka, jego sprawność i przyszłość, o życie, w którym choroba nie odbierze mu marzeń. I wierzymy, że razem z Wami ten cud wciąż jest możliwy.
Rodzice Alana
Te słowa naszego synka złamały nam serca...
Tak bardzo byśmy chcieli, żeby nasze dawne życie wróciło... Alanek był dzieckiem, które nie znało ciężaru jutra. Biegał chociaż wiedział, że robi to wolniej, niż rówieśnicy. Wierzył, że wszystko da się zrobić, jeśli tylko bardzo się tego pragnie...
Ale z czasem wszystko zaczęło się psuć. Choroba, którą zdiagnozowano u naszego synka, niszczyła go dzień po dniu coraz bardziej. Ciężką pracą dotarliśmy do miejsca, w którym jesteśmy teraz, ale z naszego Alanka został już tylko cień.
Nasz dom coraz częściej wypełnia brutalna cisza. Cisza, która mówi nam tak wiele... Jest w niej ukryty strach, niepewność i ogromne przerażenie, bo bez pieniędzy, których nie mamy, nie uda nam się uratować naszego dziecka...
Alan coraz częściej siada i patrzy na swoje nogi, jakby próbował uchwycić moment w którym przestają „działać” poprawnie. Jakby wciąż szukał w sobie tego chłopca, którym był jeszcze niedawno.. Aż któregoś dnia z jego ust padło zdanie, które nie powinno nigdy paść z ust dziecka
„Mamo, tato… możemy kupić mi wózek?”

Nie było nawet płaczu. Synek po prostu smutno nas zapytał, czy mógłby jeżdzić na wózku, bo nie ma już siły...
Chwilę później powiedział, że nogi coraz częściej odmawiają mu posłuszeństwa, że ból wraca i zabiera siły, że coraz częściej nie daje rady dojść do końca swojego pokoju.
Jesteśmy bezsilni, uderza w nas świadomość, że dziecko zaczyna wyobrażać sobie swoje życie z ograniczeniami, które nie powinny istnieć w jego wieku...
Codziennie walczymy o szansę, która ma swoją nazwę i swoją cenę – o terapię genową, która jako jedyna może zatrzymać postęp tej okrutnej choroby. Każdego dnia przeżywamy ten sam koszmar na nowo – nie stać nas na leczenie, które jako jedyne może uratować nasze dziecko...
Cieszy nas fakt, że mimo tych wszystkich trudności, Alan nadal się uśmiecha. Ten uśmiech motywuje nas do dalszej walki... Błagamy o jakąkolwiek pomoc, o wsparcie. Nie ma dla nas nic cenniejszego, niż życie naszego synka... 💔 Ale sami przecież nie damy rady...
Rodzice Alanka
Opis zbiórki
To istny dramat, przeżyliśmy prawdziwy szok i do teraz nie możemy dojść do siebie… Nasz synek cierpi na ciężką chorobę, która chce odebrać mu życie. Jedyny ratunek to terapia genowa, ale jej cena jest po prostu niewyobrażalnie wysoka… Błagamy o pomoc dla Alanka!
16 czerwca 2024 nasze życie się zawaliło. To wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz synek choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Alanek był bardzo niski, jak na swój wiek i to dlatego postanowiliśmy zasięgnąć rady lekarza. Nie sądziliśmy jednak, że po badaniach otrzymamy informacje, że nasze dziecko cierpi na chorobę, która odbierze mu wszystko – możliwość poruszania się, oddychania, aż w końcu zatrzyma się jego serce...

Choroba postępuje bardzo szybko, Alan ma coraz większe problemy z poruszaniem się i oddychaniem. Synek bardzo szybko się męczy. Bieganie jest dla niego coraz trudniejsze, a wchodzenie po schodach możliwe tylko, gdy się przytrzymuje.
Nasza codzienność to nieustanna rehabilitacja i wizyty lekarskie, co 3 miesiące musimy kontrolować serduszko synka. Każda taka wizyta to dla nas niewyobrażalny strach, bo widzimy wtedy na własne oczy, jak niewiele mamy już czasu, by uratować nasze dziecko.

W domu staramy się zachowywać normalnie, tłumimy nasze emocje, bo najważniejsze jest dla nas, by dla Alanka było to bezpieczne miejsce. Ale to wszystko siedzi w nas… Przez pierwsze 4 miesiące od diagnozy byliśmy załamani, nie wiedzieliśmy, co robić i gdzie szukać pomocy...
Dziś już wiemy, że jedyna szansa, by Alanek żył, to terapia genowa. Ale sami nigdy nie uzbieramy takich pieniędzy, dlatego z całego serca prosimy, pomóż nam ocalić naszego synka.
Rodzice

13.07.2026: kwota zbiórki została zaktualizowana wg. aktualnych kosztorysów terapii genowej i obowiązującego kursu walut.

➡️ FB Alan kontra DMD (otwiera nową kartę)
➡️ Licytacje (otwiera nową kartę)
➡️ Tik Tok Alanka (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram Alan kontra DMD (otwiera nową kartę)

➡️ Historia Alana w Sprawie dla reportera (otwiera nową kartę)
➡️ Infoplocktv.pl o Alanku (otwiera nową kartę)
➡️ Artykuł i filmik o Alanku TYSOL.PL (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Skarbonka Babci Mirki i Dziadka Andrzeja ❤️
- Wpłata anonimowaX zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Skarbonka Babci Mirki i Dziadka Andrzeja ❤️
- Wpłata anonimowa200 zł
