
DMD – ta okrutna choroba chce odebrać nam synka❗️RATUJ!
Cel zbiórki: Terapia genowa oraz koszt przelotu i pobytu w USA
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
14 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Damy radę !wspiera już 9 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 8 miesięcy
- Sandra Nagrodzkawspiera już 5 miesięcy
Cel zbiórki: Terapia genowa oraz koszt przelotu i pobytu w USA
Aktualizacje
Walczymy o życie Alana już rok...
Minął rok. A na pasku zbiórki nie mamy nawet 10%... W takim tempie nie uda nam się uratować Alana! Błagamy o pomoc!
Dwanaście miesięcy budzenia się z tą samą myślą i zasypiania z nią w gardle. Liczyliśmy dni, liczyliśmy wpłaty i oddechy naszego syna. Uczyliśmy się cierpliwości, której wcześniej w sobie nie znaliśmy.
To był rok walki o terapię genową dla naszego Alana, pełnej łez, nadziei i zmęczenia.
Ten czas nas zmienił przede wszystkim nauczył nas patrzeć uważniej. Dziś znamy każdy gest naszego dziecka, każde drżenie dłoni, moment, kiedy ból jest większy, choć na twarzy wciąż próbuje utrzymać uśmiech.Widzimy jak Alan bardzo się stara i daje z siebie wszystko, nawet wtedy, gdy jego małe ciało ma już dość. Znamy doskonale jego ograniczenia. To boli najbardziej w zwykłych chwilach, kiedy inne dzieci biegną, śmieją się i rosną bez przeszkód.

Uczymy się cieszyć z rzeczy, które dla innych są oczywiste, a drobny postęp potrafi sprawić, że płaczemy ze szczęścia. Nie czekamy bezczynnie, każdego dnia robimy wszystko co w naszej mocy.
Prawda jednak jest bolesna. Do końca zbiórki wciąż daleko... Wiemy, że ta terapia to nie obietnica cudu, tylko realna szansa. Jedyna droga, żeby zatrzymać chorobe, która odbiera mu siły.
Każdy dzień to strach i wiara. Strach, że nie zdążymy i wiara, że w ludziach jest dobro, które potrafi podnieść z kolan. I właśnie za to dobro chcemy dziś podziękować. Dla nas to dowód, że nie jesteśmy sami a każda wpłata, licytacja czy inny gest to kawałek nadziei, każdy przelew, to czyjeś serce dołożone do walki o naszego syna.
Dziękujemy, że jesteście, że wierzycie razem z nami, że trwacie mimo wszystko obok. Bez Was ta droga byłaby nie do udźwignięcia. Prosimy o przyszłość dla naszego dziecka. O szansę, żeby kiedyś mógł spojrzeć nam w oczy i powiedzieć, że było warto się nie poddać. My się nie poddamy.
Rodzice Alana
Mój synek cierpi, a ja nie mogę nic zrobić... Proszę, pomóż Alankowi!
Jestem z Alanem na turnusie rehabilitacyjnym. To miejsce, w którym czas nie płynie zwyczajnie – tu każda minuta to wysiłek, ból i nadzieja.
Musimy robić wszystko, by Alan był jak najdłużej sprawny. By mógł doczekać ratującego życie leczenia!
Ćwiczenia są wymagające, ale w porównaniu do poprzedniego turnusu Alan poprawił się w każdym pomiarze! Mamy dowód na to, że wysiłek popłaca i każda wylana łza Alanka i każda minuta ćwiczeń przynosi efekty.

Ostatnio ćwiczenia były wyjątkowo trudne. Obciążenie - ciężar większy niż zwykle i ciało Alana powiedziało „dość”. Nasz synek był już na tyle zmęczony, że jedyne co mógł z siebie dać to płacz. Polały się łzy...
Oddałbym wszystko, by móc zabrać tę chorobę od mojego synka. Ale niestety, to nie jest możliwe... Mogę jedynie walczyć o ratunek, o jedyną szansę na życie Alanka.
Dlatego dziś z całego serca proszę – pomóż mi uzbierać na leczenie. Nie wyobrażam sobie świata bez Alana...
Przemysław Raczkowski, tata
"A czy do chorych dzieci też przyjdzie Mikołaj?" – pytanie Alanka złamało nam serca...
Dziś serca nam stanęły. Myśleliśmy, że słyszeliśmy już wszystkie trudne pytania. A jednak… Dzisiaj Alan spojrzał na nas swoimi zmęczonymi oczami i zapytał cicho, jakby bał się odpowiedzi: „Czy w tym roku przyjdzie do mnie Mikołaj?”
Z początku nie zrozumieliśmy, przecież to pytanie z tych najprostszych takich, które zadają wszystkie dzieci. Odruchowo odpowiedzieliśmy: „A dlaczego miałby nie przyjść, kochanie? Mikołaj odwiedza każde grzeczne dziecko.”
A wtedy Alan spuścił wzrok i wyszeptał: „Bo ja jestem inny. Czasem płaczę, kiedy nie mam siły ćwiczyć, czasem nie chcę brać lekarstw. Boję się lekarzy...”

Zatkało nas, zabrakło słów, jakby ktoś nagle zabrał nam powietrze. Próbowaliśmy udawać, że damy radę, ale łzy same zaczęły kapać. Alan nie powinien tak myśleć. Nie powinien zastanawiać się, czy zasługuje na Mikołaja.
My też mamy w głowie wiele myśli... Ile jeszcze Świąt będzie nam dane spędzić razem? Zbieramy na ratunek dla naszego synka, ale to wciąż za mało, za wolno... W takim tempie nie zdążymy.
Boimy się, że to już przesądzone – że Alan usiądzie na wózek, a później... Nie chcemy nawet myśleć o naszym synku podłączonym do respiratora... O jego powolnym, bolesnym odchodzeniu.
Na te Święta mamy to jedno marzenie – żeby się udało zebrać na terapię genową. To ogromna szansa dla naszego Alanka. Prosimy Was z całego serca – pomóżcie nam.
Rodzice Alanka
Opis zbiórki
To istny dramat, przeżyliśmy prawdziwy szok i do teraz nie możemy dojść do siebie… Nasz synek cierpi na ciężką chorobę, która chce odebrać mu życie. Jedyny ratunek to terapia genowa, ale jej cena jest po prostu niewyobrażalnie wysoka… Błagamy o pomoc dla Alanka!
16 czerwca 2024 nasze życie się zawaliło. To wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz synek choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Alanek był bardzo niski, jak na swój wiek i to dlatego postanowiliśmy zasięgnąć rady lekarza. Nie sądziliśmy jednak, że po badaniach otrzymamy informacje, że nasze dziecko cierpi na chorobę, która odbierze mu wszystko – możliwość poruszania się, oddychania, aż w końcu zatrzyma się jego serce...

Choroba postępuje bardzo szybko, Alan ma coraz większe problemy z poruszaniem się i oddychaniem. Synek bardzo szybko się męczy. Bieganie jest dla niego coraz trudniejsze, a wchodzenie po schodach możliwe tylko, gdy się przytrzymuje.
Nasza codzienność to nieustanna rehabilitacja i wizyty lekarskie, co 3 miesiące musimy kontrolować serduszko synka. Każda taka wizyta to dla nas niewyobrażalny strach, bo widzimy wtedy na własne oczy, jak niewiele mamy już czasu, by uratować nasze dziecko.

W domu staramy się zachowywać normalnie, tłumimy nasze emocje, bo najważniejsze jest dla nas, by dla Alanka było to bezpieczne miejsce. Ale to wszystko siedzi w nas… Przez pierwsze 4 miesiące od diagnozy byliśmy załamani, nie wiedzieliśmy, co robić i gdzie szukać pomocy...
Dziś już wiemy, że jedyna szansa, by Alanek żył, to terapia genowa. Ale sami nigdy nie uzbieramy takich pieniędzy, dlatego z całego serca prosimy, pomóż nam ocalić naszego synka.
Rodzice

➡️ FB Alan kontra DMD (otwiera nową kartę)
➡️ Licytacje (otwiera nową kartę)
➡️ Tik Tok Alanka (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram Alan kontra DMD (otwiera nową kartę)

➡️ Historia Alana w Sprawie dla reportera (otwiera nową kartę)
➡️ Infoplocktv.pl o Alanku (otwiera nową kartę)
➡️ Artykuł i filmik o Alanku TYSOL.PL (otwiera nową kartę)
- Bartosz200 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Jesteśmy z Tobą Wojowniku
- Wpłata anonimowa10 zł
- Karolina20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Zuzanna Marcinkowska30 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Alan Mały Wojownik - licytacje
- Wpłata anonimowa20 zł
