

Walczę o życie – moje dzieci mnie potrzebują❗️Proszę o wsparcie❗️
Cel zbiórki: Nierefundowane koszty leczenia, dojazdy, peruka, rekonstrukcja żuchwy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Nierefundowane koszty leczenia, dojazdy, peruka, rekonstrukcja żuchwy
Aktualizacje
Walczę dalej – dla moich dzieci... I proszę o pomoc!
Za mną najtrudniejsze miesiące walki, ogromna operacja i kolejne decyzje lekarskie, które wciąż trzymają mnie w niepewności. Przede mną dalsze leczenie, rehabilitacja i codzienna walka o sprawność. Jedno się nie zmienia – nie mogę się poddać, bo moje dzieci mają tylko mnie.
Drodzy Przyjaciele, chcę z całego serca podziękować Wam za dotychczasowe, bezinteresowne wsparcie. Każda wpłata, każda wiadomość i dobre słowo dodają mi sił w tej nierównej walce. Dzięki Wam wiem, że nie jestem sama.
Po kilku cyklach chemioterapii w NIO w Gliwicach usłyszałam, że leczenie nie przyniosło oczekiwanych efektów, a konsultant krajowy nie zakwalifikował mnie do protonoterapii. Lekarka prowadząca jasno powiedziała, że muszę szukać zespołu, który podejmie się operacyjnego wycięcia guza.
Chwilę później – nagle i niespodziewanie zmarł mój mąż, ojciec moich dzieci – od tego momentu zostałam dla nich jedynym oparciem. Nie miałam wyboru – musiałam stanąć na nogi i działać, mimo bólu, strachu i żałoby.
Dzięki determinacji trafiłam do zespołu chirurgów z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. Podjęli się resekcji guza, nie dając gwarancji całkowitego usunięcia choroby, ale z nadzieją na przedłużenie mi życia. 18 sierpnia przeszłam 12-godzinną operację mikrochirurgiczną, a w szpitalu spędziłam łącznie 20 dni. Lekarze zrobili wszystko, by usunąć jak najwięcej nowotworu i jednocześnie zachować wygląd mojej twarzy. Niestety doszło do uszkodzenia nerwu twarzowego...

Obecnie jestem w trakcie intensywnej rehabilitacji – dostępnej jedynie prywatnie. Dbam o blizny, byłam już na dwóch kontrolach i proces gojenia przebiega prawidłowo. Jednak najgorsze jest to, że badanie PET, które miało ocenić efekty operacji wykazało, że zabieg nie był radykalny – w zatoce szczękowej pozostały resztki nowotworu. Najważniejsze jednak, że nie ma przerzutów. To daje nadzieję.
Zostałam przeniesiona pod opiekę poradni onkologicznej i czekam na decyzje co do dalszego leczenia. Najprawdopodobniej zostanę poddana radioterapii, która – z uwagi na uszkodzenie nerek po chemioterapii – jest obecnie jedyną możliwą formą leczenia. W tej sytuacji mój szybki powrót do pracy oraz dalsze usuwanie skutków operacji stoją pod dużym znakiem zapytania.
Niezależnie od decyzji lekarzy muszę zadbać o leczenie stomatologiczne i ortodontyczne oraz o jedyny pozostały staw w żuchwie – poprzez fizjoterapię i specjalistyczną opiekę. Prawdopodobnie konieczne będą także prywatne zabiegi chirurgiczne, by przywrócić twarzy symetrię.
Jestem mamą samotnie wychowującą dzieci. Dlatego też każdego dnia staram się nie okazywać choroby, podnosić głowę i walczyć, bo wiem, że jestem dla nich całym światem. To dla nich chcę żyć, zdrowieć i wrócić do normalności. Dziękuję Wam z całego serca za to, że jesteście ze mną w tej drodze. Wasze wsparcie daje mi siłę, by iść dalej.
Magda
"Mam nadzieję, że los się jeszcze do mnie uśmiechnie…" – potrzebna pomoc dla Magdy!
Po kolejnych konsultacjach okazało się, że guz, z którym się zmagam, jest nieoperacyjny...
To był dla mnie bardzo bolesny moment, ale nie tracę nadziei. Szukamy innych opcji leczenia. Pojawiły się metody, które mogą dać mi szansę – ale niestety są płatne i nierefundowane.
Niestety, środki finansowe nieubłaganie wyczerpują się, a każda moja wizyta wiąże się z ogromnymi kosztami transportu, do tego dochodzą konsultacje i nierefundowane leki. Dlatego bardzo proszę Was o wsparcie!
Chciałam Wam też z całego serca podziękować za dotychczasową pomoc. Za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każdą dobrą myśl. Dzięki Wam poczułam, że nie jestem sama w tej walce – że są ludzie, którym zależy, którzy wspierają i dają siłę.
Proszę Was – jeśli możecie, zostańcie ze mną, w tym ciężkim okresie. Udostępnijcie zbiórkę, pomóżcie mi zawalczyć o zdrowie, o życie… o przyszłość.
Z całego serca – dziękuję.
MagdaWalka Magdy trwa! Potrzebna pomoc!
Niestety, nie mamy dobrych wieści, tak naprawdę jesteśmy w punkcie wyjścia i nie wiadomo, co dalej...
W czerwcu rozpoznano u Magdy nowotwór złośliwy żuchwy. Zastosowana chemioterapia niestety nie spowodowała zmniejszenia guza. Nie ma też możliwości jego wycięcia...
Magda mogłaby nie przeżyć operacji! Lekarze powiedzieli wprost, że taka forma leczenia mogłaby skrócić jej życie, zamiast pomóc... Guza trzeba by było wyciąć z całą żuchwą...
Nie poddajemy się i szukamy możliwości pomocy dla Magdy, gdzie tylko się da. Z całego serca prosimy o wsparcie!
Rodzina i przyjaciele
Opis zbiórki
Mam na imię Magda, jestem mamą dwójki dzieci. Do niedawna myślałam, że jestem niezniszczalna. Co jakiś czas, życie dawało mi pstryczka w nos, ale jakoś się podnosiłam. W tym roku dostałam straszną diagnozę... Nowotwór złośliwy żuchwy... Bardzo proszę o wsparcie!
Moim największym osiągnięciem są moje dzieci. Syn spełnia swoje marzenia związane z lotnictwem, a córka świetnie się uczy w szkole podstawowej. Trzy lata temu podjęłam pracę. Wysłałam syna na studia lotnicze i już myślałam, że podniosę się z kolan i w końcu wszystko będzie się układać.
Pewnego dnia zrobiłam TK zatok. Zwykłe TK jak mówimy u nas w rejestracji. Niby banalne badanie… ale to, co pokazało, bardzo zaniepokoiło mnie, lekarzy, z którymi pracuję, pielęgniarki i techników. Tak bardzo cieszę się, że mam ich wokół siebie. Wszyscy łudziliśmy się, że ta tragiczna, wstępna diagnoza się nie potwierdzi. Trafiłam do Instytutu Onkologii w Warszawie. Biopsja, oczekiwanie 4 miesiące na wynik…
Niestety okazało się, że to: osteosarcoma G3 kąta i gałęzi żuchwy. To nowotwór złośliwy, inaczej nazywany kostniakomięsakiem. Jednak nie poddaję się. Postanowiłam przenieść się do ośrodka w Gliwicach. Już na pierwszej wizycie spotkałam się z bardzo dużym zaangażowaniem lekarzy. Wyszłam z poradni z umówionymi terminami i wstępnym planem leczenia. Jestem już po pierwszym cyklu chemii, czekam na drugi.
Nie mogę się pogodzić z faktem, że ofiarami tej choroby są moje dzieci. Syn przerwał studia i jest na urlopie dziekańskim. Dzielnie wozi mnie na wizyty i do szpitala. Nie spodziewałam się, że niespełna 23-letni chłopak jest w stanie przejąć obowiązki dorosłego mężczyzny. Córcia dzielnie zostaje w domu pod opieką cioci i stawia czoła swoim obowiązkom.
Co dalej? Wiem, że czeka mnie poważana operacja z rekonstrukcją stawów. Zmagam się z ciągłym bólem. Mówienie sprawa mi problem, mam szczękościsk. Staram się myśleć pozytywnie i nie załamywać się. Niestety jestem mamą samotnie wychowującą dwójkę wspaniałych dzieci, moja i ich przyszłość jest zagrożona.
Koszty leczenia wspomagającego i dojazdów są ogromne, moim marzeniem jest peruka z naturalnych włosów, bo niebawem stracę je od chemii. Wiem też, że rekonstrukcja szczęki wraz z odtworzeniem uzębienia może być liczona w setkach tysięcy złotych.
Dlatego jestem zmuszona prosić Was o pomoc. Ogromnie dziękuję za wszelkie wsparcie, jakie od wszystkich otrzymuję.
Magda z dziećmi

- Aga1000 zł
Trzymam kciuki 🩷
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- M.M100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Anonimowy Pomagacz70 zł