Hubert Szyba - zdjęcie główne

Nowotwór mózgu, megachemia, leczenie w Rzymie... Pomóż maleńkiemu Hubciowi walczyć dalej❗️

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Hubert Szyba, 5 lat
Dalewice, małopolskie
Nowotwór mózgu - medulloblastoma
Rozpoczęcie: 30 września 2025
Zakończenie: 2 października 2026
112 053 zł
WesprzyjWsparło 2909 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0605188
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia, pomoc w trudnej sytuacji

Zgłaszający zbiórkę:
Hubert Szyba, 5 lat
Dalewice, małopolskie
Nowotwór mózgu - medulloblastoma
Rozpoczęcie: 30 września 2025
Zakończenie: 2 października 2026

Aktualizacje

  • Już 5 sierpnia kolejny rezonans! Tak bardzo się boimy, że wyniki przyniosą złe wiadomości… Pomocy!

    Trwają wakacje, ale my nie odpoczywamy. Jeździmy z Hubciem na wszelkie zajęcia, rehabilitacje i terapie, aby jak najlepiej wspierać jego rozwój i powrót do pełni sprawności. A już 4 sierpnia lecimy do Włoch na kolejny rezonans kontrolny.

    Rezonans zaplanowany jest na 5 sierpnia w Bambino Gesù. Ostatni był pół roku temu. Hubert, słysząc, że wyjeżdżamy, ma łezki w oczach. Boi się, ale mówię mu, że będziemy wszyscy badani, żeby go uspokoić. Sama jednak czuję, jak oblewa mnie zimny pot.

    Hubert Szyba

    Za każdym razem, gdy wylatujemy, towarzyszy mi ten sam strach. To się chyba nigdy nie zmieni. Na co dzień o tym nie myślę, ale gdy zaczyna się zbliżać data kontroli, nagle gula staje w gardle, a serce przyspiesza. Co, jeśli tym razem wyniki nie będą czyste? Nie chcę nawet myśleć o scenariuszu, w którym choroba wraca…

    Hubert Szyba

    To, że Hubcio nadal ze mną jest, to dla mnie największe szczęście. Mój kochany chłopczyk skończył w lipcu 5 lat. Jestem bardzo wdzięczna za ten czas, za to, że mam możliwość być jego mamą. Przeszliśmy już tak dużo i dalej walczymy! Każdego dnia dziękuję w duchu wszystkim, którzy nam pomogli, i tym, którzy starają się dalej pomagać przez wpłaty i udostępnienia. Proszę – nie przestawajcie.

    Większe szczęście może mi dać tylko dalsza obecność Huberta i wiadomość, że choroba odeszła na dobre. Trzymajcie kciuki, abyśmy szczęśliwie dolecieli do Włoch i z nich wrócili, żeby wszystko przebiegło zgodnie z planem, żeby Hubert mógł we wrześniu kontynuować rozwój w przedszkolu. Nie ma dla mnie nic cenniejszego niż jego zdrowie. Jeżeli on będzie zdrowy i szczęśliwy, ja będę szczęśliwa.

    Mama Huberta

  • Walka Hubcia trwa❗️Koniecznie przeczytaj nowe wieści i wesprzyj!

    Kochani,

    w marcu minie rok od zakończenia leczenia Huberta we Włoszech, w szpitalu Bambino Gesù. Mam wrażenie, jakby minęła chwila i jednocześnie całe życie. Od tamtej pory co trzy miesiące latamy do Rzymu na kontrolne rezonanse. Za każdym razem towarzyszy nam ogromny stres. Choć bardzo staram się myśleć pozytywnie, gdzieś głęboko w sercu zawsze czai się strach, że wynik może nie być taki, jakiego byśmy pragnęli.

    Nasza walka wciąż trwa, a niepokój jest naszym nieodłącznym towarzyszem. Jako mama dziękuję Panu Bogu za to, że mam Huberta. To najpiękniejszy dar, jaki mogłam otrzymać. Mój prawdziwy cud. Kilka lat temu usłyszałam, że nigdy nie będę mamą. Potem przyszła strata dwojga dzieci w czwartym miesiącu ciąży… Hubert jest moim trzecim dzieckiem, które kocham ponad wszystko. Dzięki niemu moje życie nabrało sensu i głębszego znaczenia.

    Hubert Szyba

    Wyjazdy do Rzymu co trzy miesiące są dla nas ogromnym wyzwaniem. To nie tylko szpital i badania, ale także noclegi, jedzenie, transport, codzienna logistyka z dala od domu. Mimo zmęczenia jestem szczęśliwa, bo Hubcio jest w dobrych rękach. Z całego serca pragnę podziękować każdemu, kto był i jest z nami w tej trudnej walce. Każdego dnia jestem Wam wdzięczna!

    Hubert Szyba

    Od września 2025 roku Hubert uczęszcza do przedszkola. Bardzo mu się tam podoba, a ja z radością patrzę, jak robi postępy w komunikacji. Ma wspaniałą wychowawczynię, Panią Gosię, która z sercem prowadzi grupę Wilczków, oraz Panią Martę, która pomaga mu w codziennych czynnościach. Mój synek spotyka się z wieloma wyzwaniami. Nie zejdzie sam po schodach, nie ubierze się sam, podczas spacerów potrzebuje asekuracji, by się nie potknąć czy nie przewrócić. Jednak patrząc na swoich kolegów, stara się ich naśladować i wiele się od nich uczy. To coś pięknego!

    Hubert Szyba

    Dodatkowo uczęszczamy na zajęcia do OREW-u. Hubert jest tam rehabilitowany, ma zajęcia z logopedą i wieloma innymi specjalistami. Chodzimy także do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Nasze tygodnie są bardzo intensywne, przepełnione terapiami, wizytami lekarskimi i konsultacjami ze specjalistami.

    To nasze codzienne życie. Trudne i pełne wyzwań, ale także wypełnione miłością, nadzieją i wiarą. Choć bywa bardzo ciężko, wiem jedno: dla Huberta zrobiłabym wszystko. Dziękuję, że jesteście z nami i prosimy, bądźcie dalej!

    Mama Huberta

Opis zbiórki

Choć zawsze marzyłam o tym, by zostać mamą, droga do macierzyństwa była pełna bólu i dramatów. Dwukrotnie straciłam ciąże. Kiedy po raz trzeci zobaczyłam upragnione dwie kreski na teście, dowiedziałam się, że jestem bardzo chora. Niestety, tę chorobę odziedziczył także synek, którego wtedy nosiłam pod sercem… Nasz Hubcio.

Choroba genetyczna, którą mamy, wiąże się z ryzykiem guzów nowotworowych i nienowotworowych. Wiedziałam, w jak ogromnym niebezpieczeństwie jest synek. Moja mała siostrzenica zmarła na medulloblastomę – nowotwór mózgu. Od tamtej chwili żyłam w ogromnym strachu…

Hubert Szyba

Niestety, niedługo po narodzinach Hubcia lekarze wykryli guzy w jego mózgu. Kolejne badania i wizyty przynosiły jednak coraz to lepsze wieści. Jeden z guzów się wchłonął, a drugi zaczął się zmniejszać.

Nasz świat znów się zatrzymał, gdy synek skończył 3 latka. Badania wykazały, że guz znów rośnie. Operacja, dramatyczne oczekiwanie na wynik, a potem wyrok: medulloblastoma – ten sam nowotwór, który zabrał moją siostrzenicę.

Hubert Szyba

Dzięki ogromnemu wsparciu Was, ludzi o wielkich sercach, 26 sierpnia 2024 r. trafiliśmy do kliniki Bambino Gesu w Rzymie. Lekarze ostrzegli mnie, że walczymy z bardzo groźnym przeciwnikiem. Rozpoczęła się megachemia. Miesiące bólu, strachu i niepewności… Aż wydarzył się cud: Hubcio wygrał z chorobą!

To jednak nie koniec naszej walki. Regularnie musimy jeździć do Włoch na rezonans. Ostatni – 29 sierpnia 2025 – dał nam najpiękniejszą wiadomość: CZYSTO! Kolejny rezonans już w grudniu, a tak będzie przez 10 kolejnych lat… Koszty wyjazdów, badań, leczenia wspomagającego i rehabilitacji są ogromne, a bez nich nie damy rady.

Hubert Szyba

Hubcio potrzebuje codziennej rehabilitacji, zajęć z logopedą i psychologiem. Jego mięśnie po megachemii są bardzo osłabione, a mowa wymaga stałej pracy. To długa i kosztowna walka, ale patrząc na to, jak nasz synek idzie do przedszkola, jak cieszy się maszynami i traktorami… Wiem, że jest o co walczyć.

Dziękuje Panu Bogu za opiekę i wszystkim, którzy nas wspierali… Jednocześnie proszę Was z całego serca: bądźcie dalej z nami. Pomóżcie nam utrzymać tę iskierkę nadziei i dać Hubciowi szczęśliwe, bezpieczne dzieciństwo. 

Mama Hubcia

Wybierz zakładkę
Sortuj według