

Walczę z RAKIEM i nie zamierzam się poddać❗️POMÓŻ❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Skutki uboczne są piorunujące... POMOCY!
Kochani,
piszę do Was z ogromnym ciężarem na sercu… Moja codzienność zaczęła mnie przerastać. Leczenie onkologiczne trwa już trzeci rok i choć walczę z całych sił, to skutki uboczne coraz mocniej odbierają mi zdrowie i samodzielność.
Od roku pojawiło się wiele nowych problemów, silna anemia, afty i owrzodzenia w jamie ustnej, obrzęk nóg i ręki, coraz gorszy wzrok… Tracę czucie w rękach i nogach, pojawiają się bolesne skurcze mięśni i coraz częstsze upadki. Każdy dzień to ból, walka i lęk przed tym, co będzie dalej.
Mój organizm jest wyjałowiony przez chemioterapię, a skutki uboczne leczenia przekładają się na najprostsze czynności dnia codziennego. Do tego doszedł problem z kręgosłupem lędźwiowym, ból i drętwienie prawej strony przy poruszaniu się sprawiają, że czekam już na termin operacji lub zabiegu.
Niestety, nie mogę już pracować zawodowo. Kiedyś opiekowałam się osobami starszymi, dziś sama potrzebuję pomocy, by jakoś funkcjonować. To bardzo trudne do przyjęcia…
Bardzo potrzebuję wsparcia, rehabilitacji, suplementacji, konsultacji u specjalistów i leków, które nie zawsze są refundowane. Koszty są ogromne, prywatne wizyty, dojazdy na onkologię, dodatkowe badania.
Dla mnie najważniejsze jest jedno, chcę jak najdłużej żyć i być samodzielna dla mojego syna. To on daje mi siłę, by każdego dnia wstać i walczyć, mimo bólu i strachu.
Dlatego z całego serca proszę, pomóżcie mi nadal walczyć. To dla mnie nadzieja na lepsze jutro i szansa, by jeszcze długo móc być obok mojego dziecka. Dziękuję, że jesteście ze mną w tej trudnej drodze.
Barbara
Opis zbiórki
Walka o życie jest wyczerpująca. Leki onkologiczne, które biorę już od dwóch lat, spowodowały wiele skutków ubocznych. Moja codzienność wiąże się z nieustannym bólem. Będę wdzięczna za pomoc w jego uśmierzeniu.
Zgłosiłam się do lekarza, bo wyczułam niepokojące zgrubienie w okolicy piersi. Po przeprowadzonych badaniach i konsultacjach okazało się, że w prawej piersi znajdują się dwa guzy. Pierwsza biopsja nie wykazała nic poważnego, ale powtórzone badanie nie pozostawiało złudzeń – zmiany były złośliwe. Zdiagnozowano raka piersi.
Przeszłam operację, po której 3 miesiące spędziłam w szpitalu ze względu na komplikacje i infekcje. Musiałam zostać wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, w której przebywałam przez 10 dni. Lekarze dwukrotnie walczyli o moje życie. Niestety choroba stale postępowała, skutecznie odbierając mi siły i energię.
Mój wspaniały synek źle zniósł informację o chorobie. Bardzo się boi.
Niestety wkrótce okazało się, że są liczne ogniska przerzutowe do kości. Codziennie towarzyszy mi nieznośny ból, który powoduje, że mam już problem z samodzielnym poruszaniem i drętwieniem rąk. Jestem pod stałą opieką lekarzy. Muszę być również pod kontrolą neurologa i ortopedy, którzy mają pomóc w dalszym leczeniu.
Jest mi bardzo trudno. Przed tą straszną diagnozą wszystko układało się po mojej myśli. Niestety choroba zaatakowała i każdego dnia zadaje kolejne, bolesne ciosy.
Rak oraz efekty uboczne podjętego przeze mnie leczenia mają na mnie bardzo negatywny wpływ. Mam problemy z chodzeniem, a moje mięśnie bardzo bolą. Uszkodzony został ośrodkowy układ nerwowy. Bez dalszej rehabilitacji i potrzebnych konsultacji u neurologów sobie nie poradzę…
Chcę wrócić do dawnego życia. Rak wyrządził już zbyt wiele szkód. Nie zamierzam się poddać, bo mam dla kogo żyć. Proszę Cię o pomoc w kolejnym etapie mojej walki. Będę wdzięczna za każdy gest. Tylko on jest w stanie mi pomóc.
Basia
- Wpłata anonimowaX zł
- Patrycja50 zł
- Kasia50 zł
- Agnieszka50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł