Pilne!
Magdalena Długa - zdjęcie główne

Rak nie ma dla Madzi litości❗️Prosimy o wsparcie dla córki❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta keto

Organizator zbiórki:
Magdalena Długa, 18 lat
Łaziska, wielkopolskie
Naciek raka śluzowego high grade jajnika, progresja pierwotnego guza granicznego jajnika z dużą atypią
Rozpoczęcie: 4 marca 2025
Zakończenie: 9 września 2026
277 960 zł
WesprzyjWsparło 5080 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0790808
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0790808 Magdalena

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Magdalenie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta keto

Organizator zbiórki:
Magdalena Długa, 18 lat
Łaziska, wielkopolskie
Naciek raka śluzowego high grade jajnika, progresja pierwotnego guza granicznego jajnika z dużą atypią
Rozpoczęcie: 4 marca 2025
Zakończenie: 9 września 2026

Aktualizacje

  • „Mamo, nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie rozumiem siebie. Boję się.” Pomoc dla Magdy❗️

    Ostatnie miesiące były dla naszej rodziny niezwykle trudne. W kwietniu 2025 podczas konsultacji w Berlinie usłyszeliśmy propozycję kolejnej operacji Magdy. Zabieg miał polegać na ponownym otwarciu jamy brzusznej, jednak nie otrzymaliśmy konkretnych wskazań, które dawałyby nadzieję, że przyniesie on poprawę. Dla Magdy była to bardzo bolesna wiadomość.

    Poprzednia operacja kosztowała ją wiele cierpienia – przez trzy miesiące zmagała się z niegojącą się raną pooperacyjną, bólem i długą rekonwalescencją. Gdy usłyszała o kolejnym zabiegu, spojrzała na mnie i powiedziała: Mamo, dajcie mi po prostu żyć. Nie chcę już żadnej operacji.” To były jedne z najtrudniejszych słów, jakie kiedykolwiek usłyszałam. Uszanowaliśmy jej decyzję.

    Dziś Magda pozostaje pod opieką specjalistów w Bydgoszczy i Poznaniu. Przeszła już z opieki pediatrycznej do systemu leczenia dorosłych i niestety bardzo boleśnie odczuła, jak wygląda ta rzeczywistość. Badania, które wcześniej były dostępne i finansowane, dziś w większości musimy wykonywać prywatnie. NFZ nie refunduje wielu specjalistycznych badań zalecanych przez panią profesor, dlatego każdy kolejny etap diagnostyki wiąże się z ogromnymi kosztami.

    Choć dziś nie jest leczona onkologicznie, żyjemy od kontroli do kontroli. Każde badanie niesie ze sobą nadzieję, ale i ogromny strach przed tym, co może przynieść wynik. Chcielibyśmy, aby Magda mogła skupić się na swoim życiu, studiach i marzeniach, a nie na ciągłym lęku i walce o środki na kolejne badania. Niestety choroba pozostawiła ślad nie tylko na ciele Magdy, ale także na jej psychice. Długotrwały stres, niepewność związana z kolejnymi badaniami i leczeniem oraz ogromna presja związana z przygotowaniami do matury sprawiły, że przestała sobie radzić z codziennością. Pojawiły się silne ataki paniki, przewlekłe zmęczenie i lęk, który nie pozwalał jej normalnie funkcjonować. Coraz bardziej wycofywała się z życia, zamykała w sobie i traciła radość, którą zawsze miała.

    Były chwile, kiedy patrzyła na mnie ze łzami w oczach i mówiła: „Mamo, nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie rozumiem siebie. Boję się.” Jako mama czułam ogromną bezradność, bo wiedziałam, że nie jestem w stanie sama jej pomóc. Magda potrzebowała wsparcia specjalistów – psychiatry i psychologa – aby odzyskać równowagę i powoli stanąć na nogi. Dziś nadal jest pod ich opieką. To kolejna walka, której nie widać na pierwszy rzut oka, ale która każdego dnia wymaga od niej ogromnej siły.

    Najbardziej boli mnie to, że zamiast cieszyć się młodością, planować przyszłość i spokojnie przygotowywać się do matury, moja córka musiała walczyć z chorobą, lękiem i własnymi emocjami. Mimo wszystko nie przestaje walczyć. Każdego dnia robi mały krok do przodu i wierzę, że kiedyś znów będzie mogła żyć bez ciągłego strachu.

    Jako mama każdego dnia patrzę na swoją córkę i marzę tylko o jednym – żeby mogła żyć spokojnie, bez bólu i bez strachu. Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy są z nami. Dzięki Waszej pomocy możemy zapewnić Magdzie niezbędną diagnostykę i opiekę specjalistów.

    Wasze wsparcie daje nam nie tylko możliwość opłacenia badań, ale również nadzieję, że nie jesteśmy w tej walce sami. To dla nas znaczy więcej, niż potrafię wyrazić słowami.

    Monika, mama

  • Guz nie został usunięty w całości! RATUNKU!

    Minęło już tyle tygodni pełnych nadziei, strachu i niepewności. Za nami niezliczone konsultacje z onkologami w wielu miastach: w Poznaniu, Bydgoszczy, Gdańsku... I niestety wciąż te same odpowiedzi: „to bardzo rzadki przypadek”, „córka jest zbyt młoda”, „musimy poczekać, aż pojawią się przerzuty”. Nikt nie podjęto jednoznacznej decyzji, nie wskazano nam jasnej ścieżki leczenia.

    Dla nas to była tragedia. Jak można czekać? Jak mamy bezczynnie patrzeć, aż choroba postąpi? Każdego dnia, gdy nie działamy, czujemy się, jakbyśmy przegrywali walkę o jej życie. Dlatego nie czekaliśmy.

    Z całym bagażem emocji i niewiedzy pojechaliśmy do Berlina. Tam trafiliśmy na profesora, który od lat specjalizuje się w nowotworach jajnika. W końcu ktoś zaplanował kolejne kroki. Wróciliśmy do Polski z nadzieją i konkretnymi wytycznymi. Wydawało się, że teraz będzie już tylko lepiej. Ale los znowu postanowił nas doświadczyć.

    Dotarła do nas wiadomość, że polscy histopatolodzy ponownie przeanalizowali wyniki Magdy. Okazało się, że operacja, którą przeszła, została przeprowadzona niewłaściwie, guz nie został usunięty w całości! Marginesy cięcia są zerowe, co oznacza, że w ciele Magdy mogły zostać resztki nowotworu. Musimy działać natychmiast.

    Polscy lekarze naciskają na kolejną operację. Tymczasem profesor z Berlina zaleca najpierw przeprowadzenie dodatkowych badań i to na nich zdecydowaliśmy się oprzeć naszą dalszą drogę. Zawieźliśmy próbki parafinowe do kliniki w Niemczech, gdzie badania jednoznacznie potwierdziły złośliwy charakter zmiany.

    Magda jest już po gastroskopii i kolonoskopii, a przed nią kolejne bardzo obciążające badania: histeroskopia z biopsją endometrium i pobraniem próbek z szyjki i wnętrza macicy do badań histopatologicznych. Te zostaną przeprowadzone w czerwcu. Czekamy również na wyniki markerów nowotworowych. Dopiero wtedy pojedziemy na kolejną wizytę do Berlina, by kontynuować leczenie w oparciu o wiedzę i doświadczenie ludzi, którym naprawdę ufamy.

    Codziennie staramy się wspierać Magdę na każdej możliwej płaszczyźnie. Jest na bardzo restrykcyjnej diecie ketogenicznej bez cukru i węglowodanów. Współpracujemy z dietetykiem klinicznym, który pomaga wprowadzać jej organizm w stan, który może zahamować rozwój komórek nowotworowych. To nie tylko leczenie, a codzienna walka o jej życie, zdrowie i nadzieję, że wróci do normalności.

    Każdy dzień to wyścig z czasem, ale też codzienna modlitwa, że jeszcze nie jest za późno. Dlatego tak bardzo prosimy, nie zostawiajcie nas teraz. Wasze wsparcie jest nie tylko pomocą finansową. To znak, że Magda nie jest w tej walce sama. Że nie jesteśmy sami. Ratunku...

    Rodzina Magdy

Opis zbiórki

Nasza córka miała tylko 15 lat, kiedy dowiedzieliśmy się, że zachorowała na raka jajnika. Na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi sytuacji. Przygotowując się do zawodów konnych powiedziała, że boli ją brzuch po lewej stronie. Rzeczywiście był twardy i jego obwód znacznie się powiększył. Nie sądziliśmy jednak, że są to objawy tak poważniej choroby!

Pediatra, do którego najpierw trafiliśmy skierował nas do szpitala dziecięcego w Poznaniu. Tam córka została przyjęta na oddział, a po koniecznej diagnostyce lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu operacji. Madzi usunięto guza o wymiarach 27/20/10 cm! Zmiana była  ogromna…  Lekarz operujący zdecydował o usunięciu zmiany metodą laparoskopową twierdząc, że nie wygląda ona na złośliwą. Jednak, gdy przyszły wyniki badania histopatologicznego dowiedziałyśmy się, że guz jest złośliwy!

Zabieg nie przeszedł po naszej myśli i pojawiły się komplikacje... Zmiana rozlała się po organizmie naszego dziecka. Zaraz po otrzymaniu wyniku trafiliśmy na oddział onkologiczny w Poznaniu. Wycięto jej lewy jajnik, a kolejne badanie histopatologiczne nie wykazały przerzutów i to była cudowna wiadomość. Przez półtora roku cieszyliśmy się, że mamy to za sobą. Niestety ten najgorszy koszmar powrócił w październiku 2024 roku…

Podczas kontrolnego badania USG pojawiła się zmiana. Początkowo lekarze nas uspokajali, że to pewnie zrost na bliźnie i nie mamy panikować. Jednak w grudniu podczas kolejnego badania okazało się, że zmiana urosła dwukrotnie! Szybko zapadła decyzja o jej wycięciu i znów musieliśmy czekać na wyniki, a one okazały się druzgoczące… U Magdy zdiagnozowano raka śluzowego high grade jajnika! 

Nadal czekamy na decyzję, jaką drogę będzie musiała przejść nasza córka w drodze ku zdrowiu, ale my jako rodzice już podejmujemy działania, aby wspomóc leczenie Madzi. Konsultujemy, jeździmy po kraju i nie tylko, wyniki naszej córki wysłaliśmy również do Berlina, szukając najlepszego rozwiązania. Leczenie, które nam zaproponowano jest bardzo drogie dlatego prosimy o wsparcie, które pomoże nam pokonać barierę finansową w drodze ku zdrowiu naszego dziecka!

Rodzice

Wybierz zakładkę
Sortuj według