
Jestem mamą i żoną – RAK nie może mnie zabrać moim ukochanym❗️Proszę o POMOC❗️
Cel zbiórki: Zakup szczepionki, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
13 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- GaJawspiera już 2 miesiące
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- GaJawspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Zakup szczepionki, rehabilitacja, dojazdy, pobyt
Aktualizacje
Mam 3 tygodnie, żeby uzbierać brakującą kwotę❗️Bardzo proszę o pomoc...
Kochani, jestem po operacji, ale dziś znów stoję przed kolejnym, bardzo trudnym etapem mojej walki…
Jestem już po operacji usunięcia przerzutów z płuca. To było jedno z najtrudniejszych doświadczeń w moim życiu – fizycznie i psychicznie. Dochodzenie do siebie było bardzo bolesne, ale ani przez chwilę się nie zawahałam. Moja rodzina jest moją największą motywacją – to dla niej walczę.
Po operacji pojawiły się powikłania – przeszłam odmę płuca, co dodatkowo wydłużyło powrót do sił i samodzielności. W kontrolnym tomografie wykryto także kolejny powiększony węzeł.
Czeka mnie teraz badanie PET, które ma rozstrzygnąć, czy jest to zmiana nowotworowa oraz czy – jeszcze przed obciążającą chemioterapią – konieczna będzie bardzo intensywna, skoncentrowana radioterapia.

Udało mi się jednak zrobić ważny krok – materiał z guza płuca i węzła został wysłany do kliniki w Tübingen w Niemczech, gdzie powstaje dla mnie spersonalizowana szczepionka. To ogromna szansa, ale też ogromne koszty.
Dzięki Waszemu wsparciu udało się opłacić pierwszą ratę – 20 000 euro. Aby kontynuować leczenie, muszę zebrać pozostałe 60 000 euro najpóźniej do 10 kwietnia.
Moja mama również zachorowała na dwa nowotwory – raka macicy i raka nerki. Jest w trakcie intensywnej radio- i chemioterapii. Jak widzicie, los nie szczędzi naszej rodziny... Jest bezlitosny. Ja sama jestem mamą 10-letniego, dzielnego chłopca, który potrzebuje mnie każdego dnia. To wszystko dzieje się jednocześnie.
Dlatego dziś proszę Was o pomoc – mam bardzo mało czasu... Jeśli możesz – wpłać teraz choć symboliczną kwotę. Nie odkładaj tego „na później”. Do 10 kwietnia zostało niewiele czasu.
A jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij. Każde wsparcie, każdy gest ma dla mnie ogromne znaczenie.
Dziękuję, że jesteś ze mną. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy...
Asia
Nowe informacje❗️Przeczytaj proszę i wesprzyj moją zbiórkę❗️
Niestety, mimo moich starań i ciężkiego leczenia, ostatni skan PET pokazał przerzuty do płuca oraz wnęki lewego płuca. Choroba jest obecnie w stadium IV – nieuleczalnym.
W przypadku raka potrójnie ujemnego w tym stadium rozsiewu nie istnieje hormonoterapia ani standardowe terapie celowane. Leczenie systemowe opiera się głównie na kolejnej, bardzo obciążającej chemioterapii.
Mam jednak ogromne szczęście do lekarzy, którzy naprawdę o mnie walczą i szukają każdej możliwej drogi, by dać mi czas. Po wielu rozmowach zapadła decyzja o operacji płuca – trudnej, wymagającej, ale dającej realną szansę na opanowanie choroby na tym etapie.
Czeka mnie ciężka operacja, ale nie tracę nadziei. Ten czas jest dla mnie bezcenny – pozwala myśleć o kolejnych możliwościach leczenia, w tym o szczepionce przeciwnowotworowej, która jest terapią eksperymentalną. To nie jest pewna droga, ale to droga, którą muszę spróbować przejść.
Dziękuję każdemu, kto jest ze mną, wspiera mnie dobrym słowem, obecnością i pomocą. To ma ogromne znaczenie.
Asia
Opis zbiórki
Mam na imię Asia i mam 42 lata. Od kilku lat moje życie to nieustanna walka z nowotworem. W 2021 roku usłyszałam pierwszą diagnozę. Nie wiedziałam wtedy, że to dopiero początek.
Fakt, RAK – bo o nim tu mowa – jest dziś wszechobecny i słyszy się o nim nie raz, ale kiedy dowiadujesz się, że padło właśnie na ciebie czujesz... No właśnie, trudno nawet napisać, co czujesz...
W 2021 roku dowiedziałam się, że mam raka rdzeniastego tarczycy. Kolejne badania ujawniły przede mną prawdę, której zupełnie się nie spodziewałam. Okazało się, że jestem obciążona genetycznie, co zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Jednocześnie takiego samego raka zdiagnozowano u mojego taty. Najtrudniej było mi się jednak pogodzić z faktem, że mój synek odziedziczył tę mutację po mnie. Nikt z nas, przed moją diagnozą w 2021 roku, nie miał o tym pojęcia. Myślałam, że to najgorsze, co mnie spotkało... Zaledwie 3 lata później lekarze zdiagnozowali u mnie raka piersi - najgorszy rodzaj, „metaplastyczny, trójujemny”.
Przyszedł czas, w którym wyczerpałam wszystkie możliwości leczenia w Polsce. Przez ostatnie 1.5 roku przeszłam chemioterapię, radioterapię i immunoterapię. Miałam także całkowitą mastektomię lewej piersi i wycięcie wszystkich węzłów, wraz z fragmentem mięśnia. Niestety, nowotwór okazał się oporny na leczenie i nawet przy podaniu najcięższej chemii następowała progresja. Wyniki badań wskazują na to, że w moim organizmie wciąż namnażają się komórki nowotworowe. Ryzyko nawrotu w moim przypadku to ponad 80%.
Czy brak dalszej drogi leczenia w Polsce oznacza dla mnie koniec? Jeśli poddam się temu, co oferuje mi system – tak, ale jeśli wezmę sprawy w swoje ręce – niekoniecznie. Od 4 lat walczę z nowotworem i wiem, że nie mogę się teraz tak po prostu poddać.
Jestem mamą, mam wspaniałego syna i ukochanego męża. Chcę żyć, być przy nich każdego dnia. Mój syn urodził się z bardzo rzadkim zespołem genetycznym i na co dzień potrzebuje mojego wsparcia. Odkąd razem z mężem zostaliśmy rodzicami poświęciliśmy wszystko, by zapewnić mu opiekę wielu specjalistów. Nasze życie nie było proste, ale jak dotąd radziliśmy sobie naprawdę dobrze. Moja choroba wszystko zmieniła. Dziś wiem, że nie jesteśmy już w stanie walczyć w pojedynkę.

Rozpoczęłam poszukiwania leczenia za granicą. Tak natrafiłam na spersonalizowaną terapię dostępną w Wilnie lub w Tubingen, która daje mi szansę na pokonanie choroby – spersonalizowaną szczepionkę peptydową. Terapia ta polega na podaniu cyklu 14 szczepionek, które zostaną przygotowane specjalnie dla mnie. Zawarte w szczepionkach antygeny mają prowadzić do niszczenia komórek nowotworowych w moim organizmie. To dla mnie ogromna i w tym momencie jedyna szansa na pokonanie choroby.
Pierwszą ratę za leczenie muszę zapłacić w ciągu kilku dni, drugą za około 6 tygodni. Mam więc bardzo mało czasu na uzbieranie ogromnej sumy pieniędzy. Wiem, że stawiam sobie niełatwe wyzwanie, ale wiem też, że zrobię wszystko, by móc dalej walczyć o życie.
Dlatego jestem tu dziś, by poprosić Was o pomoc. Każda najmniejsza wpłata, udostępnienie mojej zbiórki, założenie skarbonki czy dobre słowo są dla mnie bardzo ważne. Wierzę, że razem z Wami uda mi się w końcu raz na zawsze rozprawić z rakiem. Wierzę, że mam jeszcze szansę żyć...
Asia

➡️ Licytacje dla Asi - na zagraniczne leczenie [FACEBOOK] (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Karolina10 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa30 zł