Money box finished
Money box

Błagam, pomóżmy uratować Rodzicom Kasiunie

The money box was created on the initiative of the Organizer who is responsible for its content.

 

... Bo czasem zycie zostaje wywrocone do góry nogami...

    Kiedy chodzi o zycie dziecka, Rodzice robia wszystko co mogą jednak czasem to za mało.

        Kasiunia ma chore serduszko i nie ma juz czasu, nie umiem jej pomoc... Kiedy zycie zostaje wycenione, a kwota jest nieosiagalna pozostaje tylko prosic, blagac...

Pewnie wielu z Was, czytajacych ten opis bedzie sie zastanawialo, dlaczego tak sie uparlam na to dziecko, Kasie.

Chcialabym umiec znalezc  racjonalna odpowiedz, ale jej nie ma.

     Matka, ktora walczy o zycie swojego dziecka jest nie do zatrzymania, burzy kazda sciane jaka stanie jej na drodze. Nie liczy sie wtedy nic, absolutnie nic!

    Ci z Was, ktorzy znaja nasza historie, byli naocznymi swiadkami, kiedy moje serce pękało niemal codziennie, widzieli z jakim zacieciem walczylam o każdy dzien mojego Syna. Choc slanialam sie z braku sil fizycznych, czesto z braku snu, spedzalam czas w szpitalu.

          Mój syn zachorowal w wieku niespelna 10 lat na nowotwór, Neuroblastoma IV st. z przezutami do szpiku i kosci. To jeden z najbardziej przebiegłych i podstepnych...

Przeszlismy chemioterapie i kolejnym etapem byl zabieg operacyjny, usuniecia guza.

Niestety operacja skutkowala perforacja dwunastnicy, potem juz bylo tylko gorzej... 

       Przez 7 dlugich miesiecy kiedy moj syn lezal na Intensywnej Terapii, gdzie moglam przebywac 2 razy dziennie przez 1h!!! Jestes to sobie w stanie wyobrazic??? Stalam pod oknem sali, w ktorej lezal. Okupowalam drzwi prowadzace na IT.

     Ten wzrok i czulosc Pań pielegniarek, ktore pozwalaly na dluzsze siedzenie, bo wiedzialy, ze to ostatnie wspolne chwile Matki i Dziecka... Nocne telefony ze szpitala, ze to juz, ten moment, czas na pozegnanie...

            Walczylam jak lwica, czasem robiac awantury, tak, nie bylam latwym rodzicem. Nie mieli latwo ze mna lekarze, pielegniarki. Kiedy ordynator oddzialu IT powiedziala mojemu tacie, ze musza cos ze mna zrobic, bo beda kupowali dwie trumny nie jedna, ze ktos musi mi wytlumaczyc, ze moje dziecko, jedyne, ukochane, caly moj swiat, ma umrzec...Bo dla mojego dziecka nie ma juz szans...

        Kiedy lekarz juz nie pamietam, w ktorym momencie wpisuje w karte DNR (Do Not Resuscitate - Nie reanimowac), serce peka na milion kawałków...

   To niemozliwe, pomylil sie, nie moze nie ratowac mojego syna, nie pozwole mu, nie,  nie, nie!!! 

Mój tata, ktory patrzy na swoja corke i wnuczka, slyszy, trzymajac sie resztkami sil świadomości, co mowi lekarz, wybucha niesiony zloscia i bezradnościa...

Kiedy czekalam pod blokiem operacyjnym w trakcie 20-tej którejś operacji, modlilam sie żeby nigdy żadna z Mam nie przezywala takiej tragedii...

Tak, 6 miesiecy spiaczki mojego dziecka na IT pomalu odbieralo mi kazdego dnia wszystko co mialam...

Moj Syn wyzdrowial, przeżył, żyje!!!

Lekarze czesto powtarzaja, ze Syn jest w pierwszej 5 w zeszycie Cuda!!!

Tak, jest chodzacym cudem, w ktorego uwierzylam ja i wielu ludzi... 

Cieszy sie swoim zyciem i spelnia swoje marzenia, pobyt na IT nie uszkodzil mozgu... A kazali sie szykowac na rozne scenariusze, kiedy przestali codziennie mowic o smierci. 

Od tamtej pory nie umiem przejsc obok Matki, ktora cierpi patrzac na powolna smierc jej Dziecka...

Pomagam odkad pamietam, ale od choroby mojego Syna to inna pomoc...

  Ktoregos dnia przegladajac informacje przeczytałam o Kasi Jędrasiak, od tamtej pory nie moglam myslec o niczym innym, to bylo silniejsze ode mnie... Nie wiem dlaczego akurat Kasia, widzialam tylu innych Dzieciaczkow. Kasie wybralo moje SERCE...

Kiedy uslyszalam:"To jest niemozliwe" szybko powiedzialam, NIEMOZLIWE NIE ISTNIEJE!!!!!!!

Dzis pierwszy raz powiedziałam/napisałam tak wiele... I choc to bardzo trudne, chce zeby wszystkie Mamy, ktore sa w podobnej sytuacji, wlaly w swe serca nadzieje i wiare. Wiare w Boga, w Dobrych Ludzi, a wierzcie mi jest Was bardzo, bardzo wielu!!! 

    Blagam Was, prosze, pomozmy Kasi. Ona bez naszej pomocy umrze. Nie wyobrazam sobie co zrobi jej Mama, nie chce sobie tego wyobrażać. Nie wiem co czuje Matka, ktora ma swiadomosc, ze pieniądze, a raczej ich brak, moze zabrac jej Dziecko... To jest chyba najtrudniejsza i najbardziej bezsensowna smierc... 

Choc wiem co teraz czuje, wiem tez, ze mocno wierzy w Nas, ludzi o wielkich sercach, ludzi, ktorzy podziela sie odrobina serduszka z Kasią. Internet ma moc, poprzez udostepnianie tej informacji MOZEMY WSZYSTKO!!!! ABSOLUTNIE!!!!!

UDOSTEPNIAJAC mozemy dotrzec do ogromnej ilosci osob, niech kazda z Was wplaci tylko 1 zl, bo liczy sie kazda zlotowka... 

Prosze Was z calego serca, pozwolmy Gabrysi poczuc to co ja poczulam, kiedy mogłam wziac juz gleboki oddech z mysla, ze mojemu dziecku nie grozi juz smierc....

BO NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE!!!!!!!!

TYLKO RAZEM MOZEMY WIECEJ!!! 

 

 

 

PLN 1,345Donated by 69 people

All funds accumulated in the money box were transferred
directly
to the target fundraiser:

 

... Bo czasem zycie zostaje wywrocone do góry nogami...

    Kiedy chodzi o zycie dziecka, Rodzice robia wszystko co mogą jednak czasem to za mało.

        Kasiunia ma chore serduszko i nie ma juz czasu, nie umiem jej pomoc... Kiedy zycie zostaje wycenione, a kwota jest nieosiagalna pozostaje tylko prosic, blagac...

Pewnie wielu z Was, czytajacych ten opis bedzie sie zastanawialo, dlaczego tak sie uparlam na to dziecko, Kasie.

Chcialabym umiec znalezc  racjonalna odpowiedz, ale jej nie ma.

     Matka, ktora walczy o zycie swojego dziecka jest nie do zatrzymania, burzy kazda sciane jaka stanie jej na drodze. Nie liczy sie wtedy nic, absolutnie nic!

    Ci z Was, ktorzy znaja nasza historie, byli naocznymi swiadkami, kiedy moje serce pękało niemal codziennie, widzieli z jakim zacieciem walczylam o każdy dzien mojego Syna. Choc slanialam sie z braku sil fizycznych, czesto z braku snu, spedzalam czas w szpitalu.

          Mój syn zachorowal w wieku niespelna 10 lat na nowotwór, Neuroblastoma IV st. z przezutami do szpiku i kosci. To jeden z najbardziej przebiegłych i podstepnych...

Przeszlismy chemioterapie i kolejnym etapem byl zabieg operacyjny, usuniecia guza.

Niestety operacja skutkowala perforacja dwunastnicy, potem juz bylo tylko gorzej... 

       Przez 7 dlugich miesiecy kiedy moj syn lezal na Intensywnej Terapii, gdzie moglam przebywac 2 razy dziennie przez 1h!!! Jestes to sobie w stanie wyobrazic??? Stalam pod oknem sali, w ktorej lezal. Okupowalam drzwi prowadzace na IT.

     Ten wzrok i czulosc Pań pielegniarek, ktore pozwalaly na dluzsze siedzenie, bo wiedzialy, ze to ostatnie wspolne chwile Matki i Dziecka... Nocne telefony ze szpitala, ze to juz, ten moment, czas na pozegnanie...

            Walczylam jak lwica, czasem robiac awantury, tak, nie bylam latwym rodzicem. Nie mieli latwo ze mna lekarze, pielegniarki. Kiedy ordynator oddzialu IT powiedziala mojemu tacie, ze musza cos ze mna zrobic, bo beda kupowali dwie trumny nie jedna, ze ktos musi mi wytlumaczyc, ze moje dziecko, jedyne, ukochane, caly moj swiat, ma umrzec...Bo dla mojego dziecka nie ma juz szans...

        Kiedy lekarz juz nie pamietam, w ktorym momencie wpisuje w karte DNR (Do Not Resuscitate - Nie reanimowac), serce peka na milion kawałków...

   To niemozliwe, pomylil sie, nie moze nie ratowac mojego syna, nie pozwole mu, nie,  nie, nie!!! 

Mój tata, ktory patrzy na swoja corke i wnuczka, slyszy, trzymajac sie resztkami sil świadomości, co mowi lekarz, wybucha niesiony zloscia i bezradnościa...

Kiedy czekalam pod blokiem operacyjnym w trakcie 20-tej którejś operacji, modlilam sie żeby nigdy żadna z Mam nie przezywala takiej tragedii...

Tak, 6 miesiecy spiaczki mojego dziecka na IT pomalu odbieralo mi kazdego dnia wszystko co mialam...

Moj Syn wyzdrowial, przeżył, żyje!!!

Lekarze czesto powtarzaja, ze Syn jest w pierwszej 5 w zeszycie Cuda!!!

Tak, jest chodzacym cudem, w ktorego uwierzylam ja i wielu ludzi... 

Cieszy sie swoim zyciem i spelnia swoje marzenia, pobyt na IT nie uszkodzil mozgu... A kazali sie szykowac na rozne scenariusze, kiedy przestali codziennie mowic o smierci. 

Od tamtej pory nie umiem przejsc obok Matki, ktora cierpi patrzac na powolna smierc jej Dziecka...

Pomagam odkad pamietam, ale od choroby mojego Syna to inna pomoc...

  Ktoregos dnia przegladajac informacje przeczytałam o Kasi Jędrasiak, od tamtej pory nie moglam myslec o niczym innym, to bylo silniejsze ode mnie... Nie wiem dlaczego akurat Kasia, widzialam tylu innych Dzieciaczkow. Kasie wybralo moje SERCE...

Kiedy uslyszalam:"To jest niemozliwe" szybko powiedzialam, NIEMOZLIWE NIE ISTNIEJE!!!!!!!

Dzis pierwszy raz powiedziałam/napisałam tak wiele... I choc to bardzo trudne, chce zeby wszystkie Mamy, ktore sa w podobnej sytuacji, wlaly w swe serca nadzieje i wiare. Wiare w Boga, w Dobrych Ludzi, a wierzcie mi jest Was bardzo, bardzo wielu!!! 

    Blagam Was, prosze, pomozmy Kasi. Ona bez naszej pomocy umrze. Nie wyobrazam sobie co zrobi jej Mama, nie chce sobie tego wyobrażać. Nie wiem co czuje Matka, ktora ma swiadomosc, ze pieniądze, a raczej ich brak, moze zabrac jej Dziecko... To jest chyba najtrudniejsza i najbardziej bezsensowna smierc... 

Choc wiem co teraz czuje, wiem tez, ze mocno wierzy w Nas, ludzi o wielkich sercach, ludzi, ktorzy podziela sie odrobina serduszka z Kasią. Internet ma moc, poprzez udostepnianie tej informacji MOZEMY WSZYSTKO!!!! ABSOLUTNIE!!!!!

UDOSTEPNIAJAC mozemy dotrzec do ogromnej ilosci osob, niech kazda z Was wplaci tylko 1 zl, bo liczy sie kazda zlotowka... 

Prosze Was z calego serca, pozwolmy Gabrysi poczuc to co ja poczulam, kiedy mogłam wziac juz gleboki oddech z mysla, ze mojemu dziecku nie grozi juz smierc....

BO NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE!!!!!!!!

TYLKO RAZEM MOZEMY WIECEJ!!! 

 

 

 

Donations

Sort by
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 10

    Dużo sił i wytrwałości dla rodziców i podopiecznej fundacji.

  • Jola
    Jola
    Share
    PLN X

    dla Kasi

  • Monika Czarnecka
    Monika Czarnecka
    Share
    PLN 20
  • Anonymous donation
    Anonymous donation
    Share
    PLN 5
  • Jola
    Jola
    Share
    PLN X

    Bo dobro powraca, pomagajmy