

Udar mózgu omal nie odebrał mi żony, a małej Julci mamy! Pomóż nam w dalszej walce!
Fundraiser goal: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Donate via text
Pledge 1.5% of tax to me
Pledge 1.5% of tax to me
Fundraiser goal: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Fundraiser description
Jestem mężem Dominiki – kobiety o ogromnym sercu, pełnej ciepła i miłości. Jestem także ojcem naszej rocznej córeczki, Julki, która jest promieniem słońca w naszym życiu. Nasza codzienność była pełna radości i marzeń o przyszłości, ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Życie uderzyło w nas z taką siłą, że trudno to opisać słowami.
Dominika przeszła ciężki udar móżdżku oraz pnia mózgu. Był to moment, który zatrzymał cały nasz świat... Z niewyobrażalnym bólem patrzyłem, jak moja żona – silna, uśmiechnięta oraz troskliwa kobieta – gaśnie przez zmaganie z tym, co wydaje się niemożliwe do pokonania...

Udar doprowadził do poważnych powikłań. Dominika nie była do końca świadoma, nie mówiła i cierpiała z powodu niedowładu czterokończynowego. Mogła jedynie poruszać oczami i zaciskać dłonie. Te drobne gesty były dla nas znakiem na to, że gdzieś głęboko w niej wciąż tliła się nadzieja na powrót do nas, do życia.
Dzięki Waszej pomocy mogliśmy kontynuować rehabilitację w specjalistycznym ośrodku rehabilitacyjnym, gdzie wciąż toczymy walkę o każdy, choćby najmniejszy krok naprzód. Wcześniej fizjoterapia prowadzona w szpitalu zaczęła przynosić małe efekty, co dało nam ogromną nadzieję na to, że teraz powolutku będzie już tylko lepiej.

I jest! Dzięki ogromnej pracy rehabilitantów i jej samej, Dominika jest w stanie chodzić sama przy balkoniku! Niedowład ustępuje, chociaż jest jeszcze paraliż lewej strony twarzy. Przez to żonie ciężko jest się jeszcze komunikować, ale komunikacja jest całkowicie naturalna. Dominika nie ma już problemów ze świadomością.
Dominika była i jest cudowną mamą. Każdy, kto ją zna, wie, jak bardzo kocha naszą Julię i w jakim stopniu, oddała się macierzyństwu. Nasza córeczka jest teraz naszym wspólnym światłem w tych ciemnych chwilach, a jej niewinny uśmiech przypomina mi, że muszę walczyć – dla niej, dla Dominiki, dla naszej rodziny!

Dlatego wciąż walczymy o to, że pewnego dnia Dominika znów będzie mogła przytulić Julię całkowicie sprawna, patrzeć jak dorasta – tak, jak zawsze tego pragnęła. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Środki się kończą, a my musimy kontynuować pobyt w ośrodku, w którym tyle udało się osiągnąć. Razem możemy osiągnąć jeszcze więcej!
Damian, mąż Dominiki